Lustro

Uwaga-poligon-wchodzisz na własną odpowiedzialność

Wpisy z okresu: 3.2002

Ogłaszam zawieszenie działalności.
Nie, żeby jakieś dramatyczne powody. Przerwa świąteczna. Czas zmiany skali, nabierania dystansu do własnej „twórczości”. Czas próby – przyjemność, czy nałóg. Jutro… nie! Nie odmówię sobie. Spełnię być może życzenie podniebnej kobiety i dostarczę Magduszce kolejnej okazji do trenowania węchu. Tymczasem.

PS Starożytni mawiali, we właściwym sobie języku: „Od jaj, do jabłek”. Kiedy na waszych stołach zagości zwiastun biesiady – będę tam. Przecięte na pół jajeczko to przecież… ?

Zasada zachowania energii.
Hierarchia w miejscu pracy jest po to, żeby każdy wiedział, od kogo przyjmować pozytywną energię, oraz od kogo powinien spodziewać się transferów energii przeciwnej. Oczywiście, jak w sztafecie otrzymaną nadmiarową energię należy przekazać zarówno wyżej, jak i niżej, o ile to niżej jeszcze istnieje. Jeżeli nie? O tym trzeba było pomyśleć rodząc się w bogatszym plemieniu i z większymi koneksjami. Przetrzymywanie energii wewnątrz może doprowadzić do zaburzeń w organizmie i zakończyć się eksplozją nazywaną w języku lekarzy np.: zawałem. A co zrobić, gdy spotka się kogoś o tym samym statusie? No cóż… ładunki jednoimienne odpychają się. Lepiej unikać.

A może napisać NIC? Czemu nie? Nic to tak mało i tak wiele naraz. W nienamalowanym obrazie jest wszak najwięcej treści. Dla każdego jego własna. Każdy, jeśli tylko chce i ma odrobinę wyobraźni może stworzyć własną interpretację. Baaa! I nie będzie ona sprzeczna z niczym! Trudno co prawda polemizować z czymś tak rozległym, otwartym i nieokreślonym. Ale – propozycja padła… Czas się wywiązać… Notka na dziś:
N I C

O „sno-blogach”
Z dziką radością poświęcam za dużo czasu na czytanie cudzych senników. Dostrzegam pozorną łatwość takiej twórczości. Autor zwolniony zostaje z odpowiedzialności za logikę zdarzeń, za hronologię i realizm. Łatwo może oddalić się od stanu faktycznego pomijając, lub transformując poszczególne fragmenty. A jednak. Jest to przecież gra wyobraźni, do której nie trzeba śnić. Możliwa jest konstrukcja na jawie. Problem polega na znalezieniu słów wiarygodnych i estetycznie uzasadnionych. Na wrażliwości i fantazji. Postrzeganiu i łączeniu w związki. Zbudowaniu szkieletu z urojeń i wspomnień. Byle tylko tkanki pokrywające szkielet były podobnej jakości.
I tu pojawia się Oko – złodziej słów-snów. Spijam nektary z nieznanych kwiatów. Uwaga na rosiczki!!

Niezdrowo jest czytać „Kosmos” o 5.30 rano…
Wstałem przez nieuwagę pół godziny za wcześnie. A potem miałem „zauważenie”. Kobieta, pojawiająca się nieregularnie na rogu ulicy, jak wróżba na dobry początek dnia, kiedy ja czekam na transport, obserwowała mnie, czy raczej moje spodnie. A ja obserwowałem jej twarz.
I teraz nie wiem, czy to wpływ Pana Witolda, czy naprawdę widziałem porozumienie i bembergowanie wzajemne. Prosty świat nabrał podejrzanej głębi i znaczeń ukrytych. Zbliżeń nierealnych i oddaleń.
A teraz zrobiłem sobie herbatę fusiastą i łowię palcami patyczki (kłamię oczywiście – gorąca jest). Ale jeśli jeszcze znajdzie się nitka, wróbel, kot, lub kuchta…

A kto wie, co to MOBBING?
Właśnie przeczytałem artykuł na ten temat. To prześladowanie w miejscu pracy. Wygląda, że szczutych, szkalowanych ludzi w zakładach jest około 10 %. W Polsce raczej więcej niż mniej. Nawet nie wiedziałem, że podlegam zjawiskom nazwanym i mierzalnym. W cywilizowanym świecie to jest nawet karalne!

Dzień lekarza obchodzę.
Będę leczył ze złudzeń. Powoli zapinam pancerzyk i nastrajam się dramatycznie. Kolekcjonuję argumenty, riposty i cięcia bezlitosne. Lustro, to chyba dobra zbroja. Będzie odbijać jady i kwasy. Ciekawe, jak wielu uważa, ze tylko im należy się coś od życia. I to moim kosztem. Źle czuję się w takim przebraniu, ale skoro mus? Liczę, że powetuję sobie to uroczym popołudniem.

Cudze myśli w moich słowach.
Zaprzeczenie genesis.
los podaje zdarzenia i ludzi na tacy. Wystarczy się poczęstować…

Wczoraj profesor Miodek przeszedł siebie samego. To typowe dla niego osiągnięcie uzyskał w programie TV Regionalnej. Czemu jestem zachwycony jego działalnością.? Z marszu i w sposób zrozumiały nawet dla mnie tłumaczy zawiłości językowe. I nie przeszkadzają mi nawet takie gejzery jak HOMONIMIA MORFOLOGICZNA, czy NOMENLOCJA. Ale na Dworcu Głównym nie polecam używania powyższych. Może zakończyć się ciężkim pobiciem za obrazę majestatu.
PS Moje milczenie, przy „gdybalnym” spotkaniu z tym człowiekiem jest nieomal namacalne.

Otwieram komis marzeń.
Przyjmuję marzenia zbiorowe i towarzyskie, pełnozanurzeniowe i sentymentalno – romantyczne. Z ograniczoną odpowiedzialnością cywilno-prawną przyjmę rozpasane i ekstrawaganckie. W toku indywidualnego rozpatrywania marzeń kwalifikowane będą marzenia wybuchowe i o znikomej szkodliwości społecznej. Brukowe i fanatyczno-religijne, proszę zostawiać w kagańcach PRZED wejściem do komisu. Drobnomieszczańskie, o podłożu erotycznym zaopatrzyć w śliniaczki.
Przyjmowanie zleceń na opracowanie zestawów marzeń dla szesnastolatek przyjmowane będą w dni powszednie po godzinie czternastej. Lokalizacja obiektów na półkach i realizacja sprzedaży w kolejności dowolnej, z dużą dozą subiektywizmu sprzedawcy. Zainteresowanym – kontakt poniżej.


  • RSS