Mgnienia nocy.
Z pól, w stronę przedwcześnie posiwiałego młodnika, przez mroczne drogi płynęły rzeki drobnego śniegu. Lis wybierał się właśnie na zbójecką wyprawę, albo próbował skryć się przed chłodem w pobliskich domostwach, gdy na asfalcie pojawił się jeleń. Piękne zwierzę potrzebowało trochę czasu by ustąpić miejsca samochodom; na szczęście nie zabrakło go. Ze znaków drogowych i tablic informacyjnych pozostały jedynie kształty. Śnieg związał się z brudem i osiadł na wszystkim. Jakby związał wspomnienie lata unoszące się w kurzu, skrępował je i przytłoczony ciężarem opadł na ziemię.