Lustro

Uwaga-poligon-wchodzisz na własną odpowiedzialność

Wpisy z okresu: 8.2006

Nocną porą.
Rzeką wzdłuż, czasami ponad nią zdarzam się wieczorami wystarczająco późnymi, żeby pogrążyć się w gęstniejącym mroku. I chociaż czasami oglądam płynące Rzeką puste, plastikowe butelki, to jednak udało się także podejrzeć trzy czaple, których cienie strwożone zauważeniem wpłynęły bezszelestnie pod most oddalone o centymetry od ich trójwymiarowej rzeczywistości. Bez względu na dzień tygodnia Rynek przeszyty gwarem podsycanym bezustannie nowymi wielojęzycznymi głosami. Nawet nie łudzę się, że gdzieś tam mógłbym znaleźć zaciszne miejsce do konsumpcji. Hotel powstały na pniu młyna (jakby bardziej gościnny) pozwolił wiatrom ocierać spocone czoła chłodzące się chmielem.
A własna ulica oglądana nocą „od spodu” może wydać się zupełnie nieznaną, jeśli tylko odrobina światła znikąd wybrzuszy z czerni detale.

Wakacyjne powroty.
Zwiedzam wykopki. Jakoś się tak dziwnie porobiło, ze zamiast cieszyć wzrok tym, co w Mieście ładne krążę po hałdach gruzu i ziemi. Może tak ma być – nie wiem. Wczorajsze klomby dziś pokryte warstwą cegieł z zasypanych rowów, place budowy wypełnione wodą niczym baseny, chodniki, które trzeba omijać z daleka, o czym informują taśmy ostrzegawcze i barierki. Taki przeskok z zieleni i błękitów we wszechobecną budowę błyskawicznie tłumi rozkołysane jeszcze we mnie obrazy. Deszcze dokonają reszty.


  • RSS