Lustro

Uwaga-poligon-wchodzisz na własną odpowiedzialność

Wpisy z okresu: 10.2006

W obłokach
Widać los tak chciał, żebym sobotnim porankiem w mżawce wędrował przetartymi ścieżkami. Nawet nie bardzo miałem ochotę otwierać oczu. Dopiero widok butów stojących na baczność pod sosną wyrwał mnie z otępienia. Używane, ale jeszcze porządne brązowe półbuty bez właściciela.
Zerknąłem pomiędzy gałęzie, czy gdzieś tam go nie widać, ale chyba uleciał wyżej. Też ciekawy pomysł na życie…

Zmierzch.
A kiedy już przywykłem, że siwe czaple pojawiają się w ilościach nieparzystych, to bladym świtem dwie oddalone od siebie na odległość głosu sztuki oddawały się w skupieniu wędrówce po Rzece. Brodziły niespiesznie, w skupieniu przyglądając się, jak nurt tworzy wokół ich szczudłowatych kończyn zawirowania, a ja przypatrywałem się zarośniętym wszelakim chwastem nabrzeżom szukając dopełniającej trzeciej sylwetki. Może dlatego ominęły mnie spostrzeżenia z deptaka, na którym znów studenci stanowią zdecydowaną większość, i są oznaką jesieni bardziej regularną, niż owoce kasztanowców.
Owszem – Zdarzają się jeszcze bosonogie dziewczyny o rozświetlonych oczach, udaje się minąć drobną imprezę na ławce w cieniu drzew, przechodząc przez mosty można też, posłuchać zabaw na wycieczkowych statkach. Lecz tak jak ja zmieniłem rękawy na dłuższe, a wakacje są bardziej marzeniem o przyszłych, niż wspomnieniem poprzednich, tak świat dookoła w wilgotniejącej aurze już stroi się na zimę.
Trzeciej czapli nie odnalazłem. Dobrze chociaż, że przy okazji nie podeptałem tłumu i żaden rowerzysta mnie nie przetrącił.


  • RSS