Lustro

Uwaga-poligon-wchodzisz na własną odpowiedzialność

Wpisy z okresu: 1.2007

Statystyka.
Dzień dość ponury – sople i połcie mokrego śniegu spadają z dachów, w wentylacji zawodzi wiatr. Już miałem zapaść w zimowy sen i doczekać lepszego jutra, kiedy opanował mnie zapał statystyczny. Całkiem ciekawa zabawa – na przykład:
Gdyby w moim Mieście ustawić wszystkich mieszkańców w ogonku – takim bez fanaberii i rozpusty – mniej więcej po pół metra na jestestwo, to wzdłuż granic Miasta zatoczylibyśmy trzy pełne pętelki.
Albo inaczej – łączna długość rzek w Mieście podzielona przez liczbę mostów da w wyniku jeden most na około 850 metrów płynącej wody. Ciekawe, szczególnie, że 3% powierzchni stanowią właśnie rzeki.
Na statystyczny kilometr kwadratowy przypada 2000 mieszkań. I te mieszkania chyba są budowane na osi wschód-zachód, bo w tej płaszczyźnie Miasto rozciąga się o 25% bardziej niż wzdłuż osi wertykalnej.
W Wydziale Komunikacji Miejskiej lubią równe liczby – dlatego wszystkich linii miejskich jest łącznie 100. Słyszałem gdzieś o marzeniu na wodny tramwaj – czy to oznacza, że ubędzie tramwajów szynowych?
Dość – zacząłem się rozpędzać w szaleństwie i zastanawiać się ile kilometrów dróg znajduje się w obrębie Miasta, czy autobusy wolą jeździć po mapie poziomo, czy pionowo, albo z jaką liczbą się spotkam, kiedy oszacuję kubaturę budownictwa. I tak cała magia znajduje się poza liczbami.

Wieczorem.
Pozwoliłem sobie na spacer. Po ciemku, w sypiącym śniegu sprawdzałem, czy mosty, na których kiedyś postawiłem ZZ zmieniły się od wtedy. Mosty stoją, a Rzeka płynie. Jedynie knajpa zniknęła z mapy, a na jej miejscu powstaje coś większego. Poniekąd mam w tym swój udział. W sumie – okolica zmienia się niespiesznie i niewyraźnie. Widać pół roku, to nie jest odległość dla dramatycznych zmian. Tu trochę oświetlenia, gdzie indziej kawałek nowego chodnika, skweru czy budowli, nowy wystrój….. Co innego na Śródmieściu, gdzie wichura zerwała dach domu – dziurawy ząb w szeregu łypie w niebo otwartym wnętrzem, a resztki dachu walają się w podwórzu i na jezdni. Miasto wciąż przypomina jedną wielką budowę, błogosławiącą naturę za brak zimy. W sztucznym świetle, w grubych kurtach roboty rozpełzają się po placach i ulicach niczym bezpańskie psy, a nowe wartości rosną we wszystkich wymiarach.


  • RSS