Od samego rana depczą mi po plecach. Chrząkają, albo śpiewają i powtarzają mantry. Lubię ludzi, jednak nie w takiej lokalizacji. Zdecydowanie wolę, kiedy przemieszczają się inaczej – z przodu, boku, lub trawersują mój kurs pod kątem dowolnym. Za plecami czuję ich nieomal jak w rosyjskim wojsku – tam nazywało się to krokiem oszczędnym – wojsko szło noga w nogę oszczędzając przestrzeń. Całe szczęście, że magnolie zaczynają już pokazywać mleczno-różowe pąki. Może weekend będzie pachnący. Kobiety montują bardzo skomplikowane konstrukcje na głowach – niczym pompony sterczą kule włosów na czubku głowy. Dość licznie, co oznacza zapewne modowe szaleństwo 2015.