Ciecze i ciała stałe podzieliły podwórkowe strefy wpływów, przypływów i odpływów, na mielizny, rafy koralowe, głębie, atole i plaże powstające samorzutnie i beztrosko. Wróble starają się komentować i dyktować aktualne współrzędne GPS granic kultur, jednak szybkozmienne, płynne dosłownie granice mają w pogardzie wysiłki ptasiej drobnicy i żwawo reagują na samochodowe prowokacje, przez co monsuny podwórkowe osiągają amplitudy i zasięgi rzadko spotykane tutaj. Czarne szybowce gawronów penetrują przestrzenie ponad śmietnikami pilnując strefy przybrzeżnej i wód terytorialnych, a przede wszystkim śledzą gatunek ludzki – żeby nie uronić ani chwili, bo wyrzucane wiktuały gotowe bezpowrotnie poddać się procesom gnilnym i użyźnić ziemię z pominięciem żołądków „czarnego luda”. W taki dzień bosą stopą łatwiej byłoby pokonać przestrzenie gdyby nie permanentne, beznadziejne zasiewy kapsli i szkła od wielu lat wytrwale kiełkujące pośród klepiska. I co z tego? Zakładam buty i dla odmiany idę w Miasto, bo chyba dawno nie byłem ( że sobie pozwolę na ironię…).